Doroczny plebiscyt Instytutu Języka Polskiego UW oraz Fundacji Języka Polskiego na Słowo Roku wygrał rzeczownik „koronawirus”. Zdanie internautów podzielili językoznawcy.

W głosowaniu internautów na drugim miejscu uplasował się rzeczownik „kobieta” a na trzecim „apostazja”.

Zaraz po nich: „lockdown”, „Covid-19”, „pandemia”, „aborcja”, „strajk”, „kwarantanna” oraz „zdalny”.

Językoznawcy, w tym m.in. prof. Miodek, prof. Markowski i prof. Bralczyk, przyznali drugie miejsce wyrazowi „kobiety” a trzecie rzeczownikowi „pandemia”.

Wyróżniono także słowa: „kwarantanna”, „LGBT”, „lockdown”, „medyk”, „miękiszon”, „szczepionka” oraz „zdalny”.

Fantazyjny „miękiszon” stał się popularny po wypowiedzi Zbigniewa Ziobry o negocjacjach ws. budżetu Unii Europejskiej i jest – chyba nie tylko w moim odczuciu – jedynym w tym zestawieniu przejawem kreatywności językowej.  

Ta Julka to atencjuszka, rzepiara, skarpeciara i covidiotka, yś.

Dlatego osobiście wolę plebiscyty na Młodzieżowe Słowo Roku (organizowane przez PWN we współpracy z NCK), bardzo ciekawe słowotwórczo. „Młode” słownictwo jest poszukujące, ciągle od nowa opisuje świat, nazywa zjawiska świeże lub do tej pory w języku nieistniejące, zmienia sens słów dobrze nam znanych. Chcecie poznać przykłady? Oto nieliczne z zaproponowanych w tym roku słów:

  • „covidiota” – osoba podważająca istnienie koronawirusa;
  • „koronaparty” – impreza w czasie pandemii, w domyśle: wydarzenie, podczas którego łatwo się zarazić koronawirusem;
  • „koronalia” – słowo pierwotnie oznaczało zamiennik studenckich juwenaliów, które nie mogły odbyć się ze względu na pandemię koronawirusa. Z czasem zaczęło być używane w kontekście jakiegokolwiek lekkomyślnego gromadzenia się, niebędącego koniecznym, niosącego za sobą ryzyko zakażenia się koronawirusem;
  • „atencjusz” – osoba wiecznie poszukująca uwagi;
  • „yś” – wyraz dźwiękonaśladowczy; słowo uniwersalne podkreślające wyrażane emocje, potwierdzające lub negujące w zależności od sytuacji;
  • „skarpeciara” – osoba posiadająca dużo pięknych skarpetek, eksponująca je;
  • „sztywniutko” – świetnie, w porządku, miło, przyjemnie, zgodnie z planem. Słowo zostało bardzo spopularyzowane lub może nawet wymyślone przez twórców serialu „Ślepnąc od świateł”;
  • „rzepiara” – dziewczyna, najczęściej influencerka, robiąca zdjęcie w polu rzepaku.

Ciężko w tym momencie z całą pewnością stwierdzić (choć oczywiście mam swoje typy), które słowa z listy wypełniły faktyczną językową lukę i zostaną z nami na dłużej, a które są tylko przejawem słowotwórczej zabawy i wkrótce z języka znikną.

Akurat w 2020 roku Kapituła postanowiła nie wyłaniać zwycięskiego wyrazu. Największą dyskusję wzbudziło słowo „Julka/julka”, uznane za wyraz języka wojny płci. Ten rzeczownik odimienny był pierwotnie lekceważącą nazwą pewnego typu zachowań, lansowania w mediach społecznościowych poglądów liberalnych czy lewicowych bez otwartości na dyskusję. Organizatorzy uznali, że wraz z zaostrzeniem konfliktu społecznego julka była w zgłoszeniach plebiscytowych coraz częściej definiowana w odniesieniu do poglądów, a nie zachowań. Więcej o tym bardzo ciekawym sporze językowym można przeczytać na stronie PWN.

Kapituła przyznała jednak wyróżnienie, które otrzymał wyraz związany z pewnym kanałem na YouTubie. „Tozależym” – postawa światopoglądowa polegająca na poszukiwaniu najlepszych/najbardziej moralnych rozwiązań danej sytuacji/problemu w szerokim kontekście społecznym, historycznym, religijnym oraz moralnym. Idea tozależyzmu jest silnie związana z kanałem Wojna Idei.

Na decyzję Kapituły o wykluczeniu z konkursu julki zareagowano nowym słowem – „spewuenić”, czyli zepsuć, schrzanić, spieprzyć. Trzeba przyznać, że cięta jest to riposta.

Oba plebiscyty po raz kolejny wyraźnie dowiodły, że na nasz język niestety największy wpływ ma dyskurs polityczny. Wysoka temperatura życia politycznego wpływa też na młodzież, której język ma charakter oceniający i często prześmiewczy.

Czy powinno się w to w jakikolwiek sposób ingerować? Podzielcie się swoją opinią 👇